Z początku Sahaja Jogę można odebrać jak każdą inną jogę. Jest spotkanie, medytacja, w sumie nic szczególnego. Podobnie było ze mną, trafiłem na trzydniowe warsztaty medytacji po, których pomimo wykonania doświadczenia samorealizacji (obudzenia matczynej energii Kundalini) nie czułem się ani lepiej ani gorzej. Niemniej jednak tak jak w przypadku innych jog, które miałem okazję przetestować, postanowiłem sprawdzić czy Sahaja Joga działa i czy pomoże mi w moich poszukiwaniach siebie. Zasady były proste, dać sobie czas i być szczerym w tym co się robi. Sahaja Joga to przede wszystkim medytacja oraz proste techniki, które pomagają zbalansować system nerwowy (energetyczny).

Ulotkę z technikami Sahaja Jogi odłożyłem na potem (jak sie z czasem okazało na bardzo bardzo długo) i skupiłem się na medytacji. Zasada jest prosta, wydrukować zdjęcie Shri Mataji, zapalić świeczkę i czekać aż Kundalini przejdzie do obszaru limbicznego zwanego Sahasrara czakrą. Aby Kundalini mogła dotrzeć do Sahasrary, musi przejść przez 6 czakrę, która blokuje się gdy mamy myśli. Z początku natłok myśli był duży, ale moja determinacja była większa 🙂 i tak po kilku dniach, probując przez kilka godzin dziennie pewnego wieczoru BACH! stało się! Poczułem jak Kundalini wychodzi przez szczyt głowy. Doświadczeniu towarzyszyła niesamowita wewnętrzna radość, błogość i wewnętrzny spokój. Choć wszystko trwało kilka sekund to fizyczne odczucia dawały wrażenie jakby mnie w tym czasie dotkną Bóg.

Po takich doznaniach nie miałem wyjścia jak tylko dokładnie zgłębić to czym jest Sahaja Yoga i kim jest Shri Mataji.