W moich poszukiwaniach lepszego siebie, intuicyjnie czułem, że odpowiedź będzie znajdować się w obrębie dwóch tematów. Medytacji i oświecenia (samorealizacji). Miałem też krótki epizod z Kundalini. Kiedyś trafiłem na wideo z ćwiczeniami z jogi kundalini, jednakże po jednym dniu ćwiczeń i spędzonej nocy w drgawkach doszedłem szybko do wniosku, że ta ścieżka „rozwoju duchowego” nie jest dla mnie 🙂 Jeżeli jesteś jednym z tych, któremu wydaje się, że poprzez ćwiczenia można obudzić Kundalini to zapewniam Cię, że tak nie jest. Duchowa energia jaką jest Kundalini może zostać obudzona tylko w duchowy sposób i tylko przez duchową osobę ale o tym napiszę niebawem.

Wracając do tematu, szukając w wielu źródłach, nikt nie potrafił dokładnie mi wyjaśnić czym de facto medytacja jest. Każdy opisywał to swoimi słowami, ale żadna z definicji mnie nie zadowalała gdyż była zbyt ogólnikowa. Pisano o stanie umysłu o tym i o tamtym, ale nie było przepisu jak ten stan osiągnąć. Ćwiczenia w stylu patrzenie na jeden punkt na ścianie wydawały mi się od razu z pogranicza żartu.

Z definicją oświecenia (samorealizacji) było jeszcze gorzej. Tutaj temat wydawał się całkowicie beznadziejny. Ci, którzy byli oświeceni, poprzez pracę nad sobą stawali się lepszymi istotami ludzkimi i ostatecznie dochodzili do momentu, w którym byli gotowi, aby oświecenie otrzymać. Fajnie…ale problem ze mną właśnie był taki, że nie potrafiłem efektywnie pracować nad sobą, aby kiedyś, może, otrzymać oświecenie. Poza tym, jeżeli jest oświecenie to skąd niby to światło ma być i co zostaje oświecone. Niby proste pytania a dochodziłem to wniosku, że ci co piszą o oświeceniu nie mają bladego pojęcia o czym piszą…W całej tej układance czegoś brakowało, a im więcej szukałem tym więcej pytań się rodziło.

W takim stanie zagmatwania w głowie, irytacji i miliona pytań trafiłem na medytacje Sahaja Yogi. Przed programem miałem jeszcze możliwość poszukania w Internecie informacji na co właściwie ja idę, ale po chwili doszedłem do wniosku, że pójdę pomedytować z otwartym umysłem a nie z głową pełną opinii innych ludzi.

Pomimo wcześniejszych niemiłych doświadczeń z Kundalini postanowiłem sprawdzić czy w Sahaja Yodze Kundalini ma moc transformacji podczas medytacji. To był strzał w dziesiątkę! Wraz z medytacjami coraz więcej tej matczynej energii unosiło się i oczyszczało system subtelny. Po pewnym czasie zrozumiałem czym jest samorealizacja w Sahaja Yodze. Jest to żywy proces, w którym Kundalini oczyszcza system energetyczny i oświeca układ limbiczny (Sahasrara czakrę) dając powoli z miłością i troską upragnione oświecenie. W dawnych czasach schemat był odwrotny. Po latach pracy nad sobą u boku guru Poszukiwacze Prawdy dochodzili do momentu, w którym byli gotowi na obudzenie Kundalini i oświecenie. W Sahaja Yodze dostajemy od razu obudzenie Kundalini i stopniowo wraz ze wzrostem duchowym Kundalini oświeca nasz mózg. W końcu wszystko zaczęło do siebie pasować!

Kiedyś jogini zapytali Shri Mataji, dlaczego Kundalini nie może od razu oczyścić naszego systemu subtelnego i dać oświecenie. Okazuje się, że nasze czakry są w tak opłakanym stanie, że nie przeżylibyśmy tego szoku, dlatego cały proces samorealizacji jest rozłożony w czasie. Nasionko staje się wspaniałym drzewem.

Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że efekty oświecenia widziałem już w codziennym życiu po kilku tygodniach medytacji. Stawałem się po prostu sobą. Uwarunkowania, niepotrzebne myśli, toksyczne reakcje i emocje delikatnie odpadały a ich miejsce zajmowała miłość. Proces ten trwa każdego dnia i z każdym dniem wprowadza do mojego życia więcej światła, z każdym dniem pokój w którym siedzę wypełnia się światłem. W pokoju zaczynam dostrzegać przedmioty, których wcześniej nie było mi dane zobaczyć, tak jakby „ktoś” powoli zapalał światło i odsłaniał prawdę na temat tego kim jestem i po co jestem. Czego i Tobie Poszukiwaczu Prawdy z całego serca życzę.

pozdrawiam

Radek