Wychowałam się jak wiele moich rówieśników znając jedynie religię katolicką. Gdy na początku 1991 roku spotkałam się z Sahaja Yogą chciałam poznać odpowiedź na tytułowe pytanie. Chciałam wiedzieć, czy to kolejna hipokryzja, gdzie co innego się głosi, a co innego robi. Czy nie jest to sprzeczne z przykazaniem :”Nie będziesz miał cudzych bogów przede mną.” W islamie (słowo „islam” oznacza oddanie się Bogu) czci się jednego Boga o imieniu Allah. Inne religie monoteistyczne nazywają Boga Jahve, Jechowa itp. W religii katolickiej przedstawiany jest jeden Bóg, ale w trzech osobach Bóg- Ojciec, Syn Boży i Matka – Duch Święty (Boża Rodzina). W Hinduiźmie jest też jeden Bóg, ale w wielu osobach, o wielu imionach. Zastanawiało mnie zawsze, jak Boga, który jest nieograniczony, wszechobecny, wszechmogący można ograniczyć do jednego imienia. W Hinduiźmie, każdy przymiotnik określający Boga ma swoje imię. W każdej religii obowiązuje dekalog, boskie przykazania w tym – „Nie zabijaj”. Historia pokazała nam jak wszystkie religie interpretują to przykazanie : „Nie zabijaj”. Ile wojen religijnych było i jest nadal. W Sahaja Yodze dopiero doświadczyłam na sobie co to jest rozwój duchowy, na czym polega praca nad sobą. Jak można prosić Boga o wybaczenie błędów, skoro sami nie potrafimy wybaczyć błędów innym ludziom? Prosimy Boga o miłość, ale czy sami kochamy innych, czy jesteśmy cierpliwi i wyrozumiali dla innych ludzi skoro prosimy Boga o wyrozumiałość dla nas samych? Wielokrotnie doświadczyłam, że dobro dawane innym w formie wspierania, pocieszania, zainteresowania problemami i pomocy w ich rozwiązaniu, rady czy w formie materialnej wraca do nas zwielokrotnione całkiem z innej strony i od innych osób. Zło natomiast bywa karane.

Zauważa się skutki i przyczyny, które je spowodowały. (Miałam sprzątaczkę, która mnie okradała, ale jej nie złapałam na gorącym uczynku. Jej córka poważnie się rozchorowała, musiała pójść do szpitala, a opieka nad chorą dużo kosztowała. Moja koleżanka pojechała autobusem jeden przystanek. Nie chciała się przeciskać do kasownika, więc postanowiła ten jeden przystanek pojechać bez biletu. Stłukły jej się jajka, akurat tyle ile by zapłaciła za bilet.) Nie opłaca się być nieuczciwym, bo rezultat odbierze się w życiu w ten czy w inny sposób. To w Sahaja Yodze zrozumiałam, że świątynią Boga jest nasze własne serce, a nie budowle. Zmiany w naszym własnym kraju należy zacząć od zmiany samego siebie, a zmiana siebie powoduje zmiany w naszym otoczeniu i tak to się rozszerza na cały świat i wszechświat. Podobnie jak byśmy wrzucili kamień do spokojnej wody, gdzie kręgi rozchodzą się coraz dalej. Bóg oddał ludziom Ziemię we władanie, nie dzieląc jej na państwa, aby wspólnie w zgodzie ze sobą żyli i korzystali z jej plonów, Czemu i komu ma służyć wytyczanie granic ?

To w Sahaja Yodze nauczyłam się rozróżniać prawdę od fałszu i zrozumiałam, że wszyscy ludzie wierzący i niewierzący, są dziećmi tego samego Boga choć nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Jesteśmy wszyscy ze sobą połączeni i oddziaływujemy na siebie nawzajem. Największym Bogiem, któremu teraz większość służy jest „Złoty Cielec” tzn. pogoń za pieniędzmi i władzą, pogoń za rzeczami materialnymi i modą oraz „pięknym” wyglądem. Zagubiła się całkowicie chęć rozwoju duchowego i zmiany siebie na lepsze, chęć upodobnienia się do Jezusa Chrystusa. Jezus był skromnym człowiekiem, bez wymagań materialnych, przebaczającym i kochającym ludzi. Był i jest dla nas przykładem jak należy postępować. Cierpiał za nas, abyśmy my nie musieli cierpieć. Czy umiemy się cieszyć sobą nawzajem, cieszyć się pięknem przyrody, które Bóg stworzył dla nas? Co zostało z tych wszystkich religii, które wyszły z jednego i tego samego źródła – od Boga wszechmogącego?

Do czego dążą ludzie ?

Odpowiedź na tytułowe pytanie każdy powinien znaleźć sam. Ja znalazłam…..

Bożena