Otwarcie Czakry Sahastrara

fragmenty z wykładów
https://www.amruta.org/1979/05/05/sahasrara-puja-1979/
https://www.amruta.org/de/1983/02/04/sahasrara-chakra-1983/
https://www.amruta.org/1982/03/22/pp-reality-is-what-it-is-london-1982/

OTWARCIE CZAKRY SAHASTRARA 5 maja 1970, NARGOL (INDIE)

I tak się stało, że rzeczywiście ujrzałam Sahastrarę.

(…) jest różnica między waszą Sahastrarą a Moją. I ujrzałam Sahastrarę, dużą Sahastrarę pięknie otwartą. A płatki były zupełnie jak płomienie – zaokrąglone płomienie, nie takie jak normalne płomienie, lecz takie okrągłe, zaokrąglone, pięknie wypełnione kolorami, płomienie o przeróżnych kolorach. Zobaczyłam tak wiele odmian i ich kombinacji tak wyraźnych i pięknych. To wyglądało jakby każdy płatek był indywidualnie, absolutnie kompletny i doskonały, lecz tak zintegrowany z podstawą kwiatu. A sposób otwarcia i to przemieszczanie były takie rytmiczne i pełne harmonii. Nie było żadnego problemu. Taka harmonia panowała między nimi. Nigdzie żadnych zakłóceń, jakby one tańczyły do melodii i otworzyły się.

I te barwy rozprzestrzeniały swoje światło dookoła z aurami, a w centrum ujrzałam Agnyę rozpraszającą łzy i emitującą kolor Słońca, i wszystkie czakry tam były, emitując światło, lecz te czakry były ciemniejsze, znajdując się w cieniu emitowały światło, one były tak zaćmione, że wyglądały jak czarne, były tak ciemne.

Miały taki skondensowany kolor, lecz także emitowały światło na wszystkie strony. A to światło – w momencie pełnego otwarcia, rozprzestrzeniło się w absolutnej okazałości.

I wtedy powiedziałam: „To się dokonało. To jest do zrobienia”. Zatem najpierw musiałam otworzyć Moją Sahastrarę, by następnie wasze Sahastrary mogły być otworzone. Następnie odczułam jak ogromny strumień Mojej łaski zaczął płynąć. Tak wielka łaska na Mnie spłynęła. Moja własna zasada – ulewny deszcz spływał na Mnie. Byłam całkowicie przesiąknięta tą radością, rzeczywiście zatraciłam się [w tym] – całkowicie. Następnie poczułam, że całe stworzenie rozbrzmiewa teraz tą Uniwersalną Świadomością, właśnie tak to odczułam.

Wszystko ustało, tylko radość z tego emanowała. Muszę przyznać, że Sahastrara jest błogosławieństwem niebios. To wszystko zostało wypracowane tak dobrze. Tak trudno jest przełamać Sahastrarę. Gdy tylko udało Mi się ją naprawdę przebić, nie wiedziałam, że to zakończy się takim sukcesem. Na początku myślałam, że jest jeszcze za wcześnie, gdyż nadal jest wiele rakszasów [demonów] na ulicach, sprzedających swoje towary, jest tak wielu fanatyków ogłaszających swoje istnienie poprzez tak zwane religie, których są wyznawcami, nie są to prawdziwe religie z punktu widzenia Atmy [Ducha]. Lecz stopniowo to zapuściło swoje korzenie.

Teraz niech ta prawda zakorzeni się w was samych poprzez waszą Sahastrarę. Gdy tylko ta prawda stanie się absolutnym światłem, które was poprowadzi, światłem które was odżywia, światłem które was oświeca, które daje wam waszą oświeconą osobowość, tylko wtedy powinniście uświadomić się, że wasza Sahastrara jest całkowicie oświecona przez waszego Ducha. Wasza twarz powinna być taka, aby ludzie byli w stanie zauważyć że osoba stojąca przed nimi posiada światło. W ten sposób powinno się dbać o Sahastrarę.

Proszę zamknijcie oczy. Rzeczywiście Kundalini uniosła się całkiem wysoko. Czuję to. Lecz Ona musi przejść przez ostatni punkt, który jest ostatnim centrum zwanym Sahastrarą, Ona musi przejść przez otwór nazwany jak Brahma, to właśnie w Brahmarandrze dostajecie swój Chrzest, prawdziwy Chrzest, urzeczywistniający go.

Proszę zamknijcie oczy. Nie otwierajcie oczu. Bardzo ważna część działań w Sahaja Yodze odbywa się przy zamkniętych oczach. Bo gdy otwieracie oczy, Kundalini nie unosi się ponad czakrę Agnya, która jest szóstym centrum. Połóżcie prawą dłoń na sercu.

Proszę, nie otwierajcie oczu, lecz połóżcie prawą rękę na sercu. Następnie zadajcie pytanie – osoby, które nie otrzymały w pełni ustanowionej Realizacji niech zadadzą pytanie: „Matko, czy ja jestem Duchem?” A Sahaja yogini muszą powiedzieć: „Matko, ja jestem Duchem”. Powiedzcie to w swoim sercu, nie musicie mówić głośno. Powiedzcie to trzy razy.

Umieśćcie lewą dłoń nad swoją głową. Czy czujecie to? Nieznacznie… nie dotykajcie głowy, trzymajcie dłoń wyżej, wyżej, jeszcze wyżej, w miejscu zwanym „taloo”, tam gdzie jest strefa ciemiączka, które było miękkie, gdy byliście dziećmi. Przesuńcie dłoń bliżej głowy i sprawdźcie czy jesteście w stanie wyczuć emanujący chłodny powiew.

Niech was Bóg błogosławi.